Agnieszka Ćwikiel: Gender i cyborg

                                                                                Mój mit cyborga opowiada o przekraczaniu granic, związkach pełnych
                                                                                mocy i możliwościach, związanych z niebezpieczeństwem.
                                                                                Donna Haraway
 

        W latach 60.   naukowcy -  cybernetyk i psychiatra proponują termin cyborg dla oznaczenia cybernetycznego organizmu: integracji człowieka i maszyny, samosterownego systemu.
        W latach 70.  feminizm przepracowuje pojęcie gender – społecznej płci,  czyniąc je kluczową kategorią patriarchalnej i heteroseksualnej kultury.
        W latach 80.  Donna Haraway wykorzystuje koncepcję cyborga jako metaforę nowej świadomości w erze technokultury, pisząc swój słynny Manifest cyborga. Ironiczne marzenie o porozumieniu kobiet z układu scalonego.
        W latach 90.  powstaje Cyberfeministyczny Manifest na XXI wiek proklamowany przez australijską grupę VNS Matrix.
        Na początku XXI wieku korporacja Tyrella doprowadza ewolucję robotów do fazy Nexus – istot identycznych jak ludzie – zwanych replikantami.

 Tak oto cyborg – znak ogłoszonej ery poczłowieczej staje się jednocześnie centralnym pojęciem feministycznego dyskursu, ale także ucieleśnieniem dialogu między ludzkim a nie-ludzkim, podkreślając nietrwałość fenomenu „bycia człowiekiem” we współczesnej cyberkulturze. Rozpad kartezjańskiego podmiotu, który jawi się jako sfragmentaryzowany, pozbawiony rdzenia,  zostaje zinterpretowany przez Haraway przez epistemologię cyborga, która przedstawia zarówno metaforyczną jak i materialną symbiotyczną unię człowieka i maszyny. Pojęcie gender też wymaga przemyślenia, gdyż jak inne aspekty ludzkiej tożsamości , jest nieustannie negocjowane i konstruowane w rozlicznych interakcjach. Związki między biologiczną płcią a gender, determinowane historycznie i kulturowo,  są  ideologicznej natury.  Biologia nie jest materialną bazą dla gender. Jest jeszcze  jednym dyskursem  w genderowej konstrukcji. Gender jest zarówno właściwością jednostek jak i zostaje wpisana w  struktury społeczne i systemy symboliczne. W taki rodzaj myślenia wkracza metafora cyborga. Dyskurs cyborga  dekonstruuje binarne tryby myślenia i kategoryzacji, czyni nieważnym rozróżnienie między męskim a żeńskim, naturalnym i sztucznym,  rozpoczyna nowe myślenie o związkach między kulturą a technologią, między maszynami a ludźmi, kwestionując pojęcie autentycznej istoty ludzkiej.   Różne sposoby kreowania ciał przez technologię oznaczają ucieczkę z „naturalnego” ciała, ucieczkę z gender (np. transseksualizm), czy raczej wymianę genderowych ról (np. w cyberprzestrzeni). Cyborg - hybryda maszyny i organizmu jest, wedle feministek, odpowiednikiem historycznie uformowanego hybrydycznego ciała kobiety, lokowanego przez patriarchalną kulturę w świecie natury, poddawanego wszakże kulturowemu przymusowi męskiej dominacji. Feministyczny, androgyniczny  cyborg Haraway,  podstępnie wykradziony ze świata męskich gwiezdnych wojen, obwieszcza powstanie nowego porządku, bez płci, rasy i gender.
        Cyberfeminizm, termin ukuty przez Sadie Plant, oznacza przymierze kobiet z inteligentnymi maszynami, wieszczące nadejście epoki postczłowieczej. To bunt, jak pisze Plant, rodzącego się systemu, którego częścią są komputery i kobiety,  skierowany przeciwko światopoglądowi i rzeczywistości materialnej patriarchatu, starającego się ujarzmić jedno i drugie. Kobiety pragną wywalczyć swe miejsce w cyberprzestrzeni, która wedle Plant, powoli zmienia się w niebezpieczną przestrzeń żeńskiego rodzaju...Cyberprzestrzeń, jako przestrzeń nowego rodzaju  to miejsce,  w którym gender nie zniknie, ale utwierdzi siebie na nowo, ale w perspektywie wyłącznie kobiecej.

                             Gender i science fiction.

Jean Baudrillard twierdzi, że science fiction zniknęła, pochłonięta przez hiperrealność, której została  podporządkowana rzeczywistość. Różnica między  realnym  i wyobrażonym została przekroczona, zatarta – powiada francuski teoretyk. Istotnie,  sztuczność, symulacja i problematyczna tożsamość nie lokują się dzisiaj tylko w przedstawionych światach przyszłości, ale wynikają także  z rzeczywistych osiągnięć inżynierii genetycznej, chirurgii implantów,  bioinżynierii, czy cybernetyki. Można powiedzieć, że światy przyszłości w  science fiction są swoistego rodzaju hiperbolizacją rzeczywistości. Te światy zamieszkują obcy, monstra i cyborgi. Choć cyborg Haraway stał się heroldem nowego porządku, to jednak genderowe konstrukcje przenikają bez przeszkód do światów SF. Można rzec, że technologiczne innowacje są genderyzowane z przymusu i z ... przyzwyczajenia. Nie dotyczy to wszakże tylko gatunku SF. Przymus genderyzacji przejawia się w obdarzaniu płcią  przedmiotów choćby w strategiach reklamowych. On (samochód) jest bardziej męski niż on (mój mężczyzna). Ale może także być bardziej kobiecy...  Cudowny samochód Christine z horroru Stephena Kinga, posiada wszelkie cechy odwiecznie definiujące kobiecość:  uwodzicielskość i niebywale mordercze skłonności. Anne Balsamo zauważa, że nowe technologie, takie jak choćby wirtualna rzeczywistość,  reprodukują tradycyjne opowieści o genderyzowanym ciele, znaczonym dodatkowo przez przynależność do określonej rasy.W przypadku filmów gatunku science fiction, czy też współczesnej mutacji – cyberpunka - efekty przymusu genderyzacji stają się nachalnie  widoczne.To prawda – w kinie zostajemy konfrontowani z cielesnością obcych, monstrów i cyborgów. Nader często owi obcy, monstra i cyborgi są feminizowani. Fałszywa Maria z  Metropolis  Fritza Langa (1926) jest jednocześnie obcym, monstrum i cyborgiem, co składa się na tradycyjną definicję kobiecości.
Robby the Robot, zabawny konstrukt z  Zakazanej planety  Wilcoxa (1956) indagowany przez ludzi o swą płeć, odpowie: „w moim przypadku ta kwestia jest kompletnie bez znaczenia”. Znaczące pytanie i jednocześnie znacząca odpowiedź. Wydawać by się mogło, że technologia umożliwiła destabilizację seksualnej tożsamości jako kategorii. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie: ciała obcych, monstrów i cyborgów są zazwyczaj znaczone przez seksualną tożsamość, wynikającą z obecności genderowych stereotypów. Towarzyszy temu  konwencjonalność w reprezentacji kobiecego, a nawet więcej – lęk przed technologią zostaje  przeniesiony w sztucznie stworzone kobiece ciało Ewy 8, Alyssy, królowej Borg, Ripley, Call, Rachael, Priss i innych filmowych postaci. Przekraczanie, zacieranie granic między ludzkim a technologicznym, propagowane entuzjastycznie w cyberpunku, zda się nie dotyczyć granic gender, które trwają prawie  nienaruszone. Swoistemu wzmocnieniu ulega prezentowanie tożsamości seksualnej – możliwe przecież tylko przez wystawianie, celebrowanie cielesności. Choć w cyborgowym dyskursie cielesność ludzka została dawno zdegradowana, ciało poniżone, częstokroć uznane za zbędne, to ten sam dyskurs otwarcie używa języka i wyobraźni związanych z cielesnością i ciałem. Używa po to, by wykonstruować perfekcyjną istotę powstałą z symbiozy człowieka i maszyny w tyglu cyberkultury. Nader często dotyczy to cielesności kobiety, bowiem istota męskości nie jest zawarta w ciele, lecz w umyśle, jak poucza nas patriarchalna kultura. Męskość jako ideał jest z założenia znana – powiada Steve Neale – kobiecość pozostaje tajemnicą.  Ale też kobiecość jest źródłem leków i obaw, których potwierdzenie odnajdziemy, po raz kolejny,  w wysoko stechnologizowanych  światach cyberpunka. Czy rzeczywiście zamieszkują je postgenderowe istoty? Gibsonowska Molly (Neuromancer) i Deadpan Allie (Mindplayers Pat Cadigan) to żeńskie cyborgi z cechami wojowników, które przysługują genderyzowanej „męskości”. Cóż to  nowego wobec archaicznej już postaci Sarah Connor z filmu Camerona? Film Terminator został obwołany przez jego twórców (reżysera i producentkę)  filmem feministycznym, co miało uwidocznić się w konstrukcji głównej kobiecej postaci, oraz w roli, jaką przyszło jej grać: zbawczyni ludzkości (przez swe macierzyństwo). Feminizm w Cameronowskiej wersji wydaje się być mocno wątpliwy, maskulinizacja Sarah nie unieważnia przecież gender, jedynie sprawia, że porównujemy jej aktywność z męską aktywnością . Można rzec za francuską feministką  Luce Irigaray, że kobiety „równe” mężczyznom mogą być jedynie „jak oni”, przeto nie są kobietami. Zresztą to nie Sarah będzie bohaterem (bohaterką) ostatecznej rozgrywki z Terminatorem, odzianym w fascynujące ciało Schwarzeneggera. Jej pozostawi się jedynie walkę z jego  cybernetycznym truchłem, okropnym, drucianym szkieletem z upiornie czerwonymi diodowymi oczami.
       Melancholijny i piękny,  żeński replikant Rachael przemierzający ulice Los Angeles (Blade Runner   Ridleya Scotta)  odzyska swą problematyczną tożsamość jedynie w męskich ramionach Deckarda. Wyidealizowana kobiecość Rachael pochłania i unieważnia obcość, monstrualność i samą istotę cyborga. Nie zostały przekroczone żadne granice, a wysłowiony  tylko aksjomat, że kobiecość może być jedynie potwierdzona przez mężczyznę – konstruktora i kochanka. To piękne, melancholijne i  – w kontekście cyborga –  jakże anachroniczne...

powrót do spisu artykułów

powrót do strony głównej